AktualnościIV ligaPiłka nożna

Lider zawiódł i stracił punkty

Visits: 241


                                        MKP Szczecinek – Ina Goleniów 1:2 (0:1)

Gole: 82. Góra – 11.  Banachewicz 72. Jarząbek

MKP: Wilczyński- B. Knajdrowski (68. Bedliński), Kusiak, Hrymowicz, Jurjewicz (76. Brodowicz), Góra, Węglowski, Malczyk, Jureczko, Maciejewski, Szydlak (55.Jabłoński).

Ina: Sobolewski- Łukasiak (86. Soska), Makarewicz, Stuba, F. Borek, Banachewicz, Hanuszkiewicz (61. Lubośny), Winogrodzki, W. Borek, Lewandowski (55. Szymfeld), Jarząbek (76. Mojsiewicz)

Sędziowie: Barański, Błaszczak, Kamiński.

W Wielką Sobotę 26 marca 2016 roku, liderujący IV lidze zachodniopomorskiej zawodnicy MKP Szczecinek na Stadionie Miejskim im. K. Cz. Lisa podejmowali zespół Iny z Goleniowa. Sobotni mecz zgromadził na stadionie dość liczną, bo ponad 350 osobową widownię, która niestety opuszczała obiekt w minorowych nastrojach po porażce swoich pupili. Mecz rozpoczął się od spokojnego rozgrywania piłki przez oba zespoły. W 3 minucie doszło do nieporozumienia między Hrymowiczem i Wilczyńskim, ale goście z tego nie skorzystali. Dwie minuty później gra przeniosła się pod bramkę Iny,  gdzie w pole karne dośrodkował Jureczko, a  tam Hanuszkiewicz uprzedził Węglowskiego wybijając piłkę na rzut rożny. W 11 minucie bardzo ładną akcję przeprowadzili przyjezdni, kiedy to Wojciech Borek krzyżowym, długim na jakieś 50 metrów podaniem uruchomił na skrzydle Banachewicza, a ten płaskim strzałem po ziemi z narożnika pola karnego, umieścił piłkę w siatce Wilczyńskiego. Na boisku i trybunach konsternacja, bo nie tak miał się zacząć ten mecz. Jednak już po kilkudziesięciu sekundach przed idealną szansą stanął grający trener MKP Zbigniew Węglowski, który będąc sam przed bramkarzem na 14 metrze od bramki, posłał piłkę tuż obok słupa od zewnętrznej strony.- Wiem, że zmarnowałem znakomitą okazję, ale jako tłumaczenie mogę powiedzieć tylko tyle, że piłka podskoczyła mi na jakiejś drobnej nierówności i źle ją uderzyłem- mówił po meczu Węglowski. Potem w pierwszej części już nic wielkiego się nie działo. Oba zespoły próbowały co prawda konstruować jakieś akcje, ale brakowało im wykończenia. Gospodarze posiadający dość wyraźną optyczną przewagę, grali dość wolno i schematycznie i tym samym nie stwarzali sobie dogodnych okazji. Bardziej ciekawa był druga część meczu. Już w 48 minucie okazję sam na sam mieli goście, ale ofiarna interwencja Wilczyńskiego zapobiegła najgorszemu. Trzy minuty później bardzo ładną akcję przeprowadziła trójka graczy gospodarzy Hrymowicz, Jurjewicz i Maciejewski, w finale której ten ostatni z 14 metrów uderzył piłkę w kierunku bramki Iny, ale w nią nie trafił. W 53 minucie ładny strzał z dalszej odległości oddał Mateusz Malczyk, ale piłka poszybowała nad poprzeczką bramki Sobolewskiego. W 64 minucie wydawało się , że po znakomitym strzale Jurjewicza z około 22 metrów musi paść gol dla gospodarzy, lecz bramkarz Iny znakomitą paradą wybił piłkę zmierzającą w „okienko” swojej bramki. Po kolejnych 8 minutach było już 2:0 dla gości, kiedy to po centrze, Jarząbek uprzedził Wilczyńskiego i uderzeniem piłki głową skierował ją do opuszczonej bramki. Dopiero po tym golu gospodarze zrozumieli, że mogą ten mecz przegrać i zabrali się do odrabiania strat. Dziesięć minut niewiele z tego wynikało, ale wreszcie w 82 minucie Mateusz Góra z najbliższej odległości po dograniu Jureczki strzelił kontaktowego gola. Na nowo odżyły nadzieje na odrobienie strat i strzelenie nawet zwycięskiego gola. Jednak goście nie zamierzali tego ułatwiać i ograniczali się tylko do przeszkadzania gospodarzom i wybijaniu ich z uderzenia. Mimo tego miejscowi stworzyli jeszcze kilka okazji do strzelenia upragnionej bramki. Najlepsze mieli Węglowski (nogą) 84 minucie i Hrymowicz (głową) w 86. W obu przypadkach ich strzały były zbyt słabe, by zagrozić Sobolewskiemu. Chociaż sędzia doliczył 4 minuty do normatywnego czasu gry, to wynik nie uległ zmianie i tym samym gracze Iny zrewanżowali się za jesienną porażkę na swoim boisku.- Nie wszystkie mecze można wygrać- podsumował po meczu Zbigniew Węglowski.- Musieliśmy gonić wynik, a wtedy gra się trudniej. Mimo tego jestem zadowolony z drugiej połowy, bo pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę, ale kolejny już raz zawodziła nas skuteczność i to musimy poprawić na treningach- zakończył trener.

Mimo przegranej, przewaga MKP nad drugim zespołem zmalała tylko o 1 punkt i wynosi 6 punktów. Wszystko dlatego, że swojej szansy na zbliżenie się do lidera nie wykorzystały zespoły Leśnika (remis z Hutnikiem) oraz Olimpa i Rasela (remis w meczu bezpośrednim). Tak więc na czele tabeli MKP 38 p przed Leśnikiem i Olimpem po 32 p oraz Kluczevią i Raselem po 31 p i Iną 30 p (mecz zaległy).

Wszystkie wyniki 18 kolejki: Kluczevia Stargard _ Piast Chciwel 3:2, Rasel Dygowo – Olimp Gościno 0:0, Iskra Białogard – Jeziorak Szczecin 2:3, Osadnik Myslibórz – Gryf Kamień Pomorski 3:1, MKP Szczecinek – Ina Goleniów 1:2, Leśnik Manowo – Hutnik Szczecin 2:2, Odra Chojna – Astra Ustronie Morskie 1:1, Dąb Dębno – Wiekowianka Wiekowo 0:3!. Kolejne spotkanie szczecinecka drużyna zagra 2 kwietnia w Szczecinie z Hutnikiem. Początek meczu o godz. 12.00 (ZetPe).

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *