AktualnościBłonie BarwiceHubertus Biały BórKoszalińska Klasa OkręgowaPiłka nożna

KKO: Wygrana Błoni. Remis Hubertusa (aktualizacja)

Visits: 148

                                        
Błonie Barwice – Victoria Sianów 4:2 (1:1)
Gole dla Błoni: 77. i 88. Gersztyn, 25. Pieczara, 57. Stępień
Błonie: Kowalczuk- Telążka, Kozanecki, Pieczara, Noga, Bernaciak (67. Giżycki), Stępień, Sysko, Mikołajczyk, Drab (78. Bajon), Gersztyn.
Sędziowie: Mazur, T. Kowalski, Purcel
Ponad 100 widzów oglądało w Barwicach szybkie, ciekawe i co najważniejsze obfitujące w gole spotkanie. Mecz rozpoczął się od ataków przyjezdnych, którzy już w 2 minucie stworzyli groxna sytuacje pod bramką Błoni. Miejscowi zrewanżowali się w 10 minucie, kiedy to bramkarz Victorii w groźnej sytuacji wybił piłkę nogą na rzut rożny. W 15 minucie konsternacja w obozie gospodarzy, bo to goście strzelają gola. Nie bez winy byli obrońcy miejscowych, którzy zachowali się bardzo biernie w momencie wybijania rogu i strzału głową z najbliższej odległości (około 1m) napastnika Victorii. Goście podochoceni takim obrotem sprawy zaatakowali z większą werwą i cztery minuty później Kowalczuk w bramce Błoni musiał się sporo natrudzić, aby wybronić dolny strzał gracza gości. Jednak w 25 minucie z gola cieszyć się mogli gracze z Barwic, kiedy po rzucie wolnym i zamieszaniu przed bramką piłkę do siatki skierował Pieczara. Po golu, tym razem do ataków rzucili się gospodarze i 29 minucie w dogodnej sytuacji był Wojtek Gersztyn, ale jego słaby strzał nie sprawił kłopotu bramkarzowi gości. Do przerwy więcej goli nie padło. Worek z bramkami rozwiązał się w drugiej części gry. Strzelanie rozpoczęli przyjezdni, którzy w 55 minucie skutecznie egzekwowali rzut karny podyktowany za faul Bernaciaka. Nie zrażeni takim obrotem sprawy rzucili się do ataków i już dwie minuty później mogli cieszyć się z wyrównania po składnej akcji i ładnym uderzeniu Stępnia ze sporego kata. Po wyrównaniu stanu pojedynku gospodarze zwietrzyli szanse na zdobycie kolejnych goli. Bardzo dobra okazję mieli w 64 minucie, kiedy po uderzeniu Mikołajczyka wzdłuż bramki Victorii do piłki nie zdążył Bernaciak. Goście jednak tez nie zamierzali składać broni i w 69 minucie tylko poprzeczka ratuje Błonie przed utratą gola. W 76 minucie znakomicie spisał się Kowalczuk broniąc strzał z 5 metrów. Minutę później po dalekim wykopie obrońcy z Barwic, piłkę 5 metrów od linii środkowej na połowie Victorii przejął Gersztyn i popędził w stronę bramki gości, gdzie w finale akcji nie dał szans obrony bramkarzowi. Goście wyśmienitą okazje zmarnowali w 80 minucie, kiedy najpierw znów świetną obroną po rykoszecie błysnął Kowalczuk, by w ciągu tej samej akcji, napastnik Victorii nie trafił do bramki z około 3 metrów. Gospodarze odpowiedzieli 86 minucie akcją sam na sam Mikołajczyka, który w decydującym momencie zgubił piłkę. Dwie minuty później, Gersztyn wyłuskał piłkę obrońcy Victorii przy linii środkowej boiska i popędził na bramkę gości. Mógł zagrać do Mikołajczyka, ale zdecydował się na samotne dokończenie akcji. Wymanewrował bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki. Radośc kibiców i zawodników z Barwic była ogromna, bo już wiedzieli, że nic i nikt im zwycięstwa nie odbierze, na które w pełni zasłużyli. Jak na ta klasę rozgrywkową był to bardzo fajny i ciekawy mecz z duża ilością goli i sytuacji pod obydwoma bramkami. Wygrał zespół, który w tym dniu był lepiej dysponowany strzałowo, był odrobinę szybszy i skuteczniejszy w wykańczaniu akcji.- Mecz się tak ułożył, że na początku musieliśmy gonić wynik, ale jak już dogoniliśmy rywali, to i ich przegoniliśmy. W piłce tak to już bywa, kto strzela więcej ten wygrywa- powiedział portalowi po meczu trener Błoni, Ireneusz Polewski.- mecz nie był łatwy, bo graliśmy przecież z czołową ekipą tej klasy, tym bardziej jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa. Taktyki specjalnej nie przygotowaliśmy, czekaliśmy co przyniesie mecz. Po dotychczas rozegranych spotkaniach wiem, że jesteśmy w stanie wygrać z każdą inną drużyną o ile włożymy w mecz dużo woli walki i ambicji. Zostawimy serce na boisku, a tak właśnie było dziś- podsumował Polewski.

Leśnik II Manowo – Hubertus Biały Bór 2:2 (1:1)
Gole Hubertus: 32. Zubowski (k), 69. Adamowicz
Hubertus: Czutro- Wiktorczyk, B. Borowicz, Zubowski, Korybski, D. Borowicz, Kunda, Śmieszko, Madej, Adamowicz, Warda.
Sędziowie: P. Gniffke, Piłatowski, Hudecki.

Mecz lepiej rozpoczął się dla gospodarzy, którzy prowadzenie objęli po strzale z rzutu wolnego już w 12 minucie.- Nam udało się wyrównać w 32 minucie po faulu na Adamowiczu i rzucie karnym skutecznie egzekwowanym przez Zubowskiego- mówił nam prezes Hubertusa, Józef Walawko. W akcji tej na dodatek, bramkarz miejscowych zobaczył czerwona kartkę i zmuszeni oni byli grac w 10-tkę. W drugiej połowie, po golu Adamowicza na 20 minut przed końcem, przyjezdni objęli prowadzenie. Niestety na trzy minuty przed końcem po rzucie rożnym wykonywanym przez Hubertusa, gospodarze przeprowadzili szybką kontrę zakończoną celnym strzałem dającą im remis.- W naszej sytuacji kadrowej, kiedy znów na mecz pojechaliśmy gołą jedenastką, to i tak wynik jest naszym sukcesem- podsumował Walawko.
Wyniki pozostałych meczów tej kolejki: Olim – Gryf 1:3, Lech – Korona 3:1, Mechaniki – Wybrzeże 7:0, Orzeł – Arkadia 1:3, Sokół – Sława w niedzielę 18 10. W tabeli na czele Arkadia przed Lechem oba zespoły po 23 punkty. Błonie z 16 punktami na 7 miejscu, a Hubeertus z 9 na 11 pozycji. (ZetPe).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *